piątek, 21 sierpnia 2009

Bezsennie

Spoglądam za okno i widzę wstający dzień.
Czuję jeszcze bezsenną noc na powiekach.
Widzę jeszcze minione obrazy i słyszę szum myśli.
Czasem potrzeba takiej bezsenności,
zdecydowanie trzeba takiej rozmowy jak ta nocna.
Nie jest mi żal moich ociężałych powiek.
To minie z pierwszym łykiem kawy.
Ten cierpki i doskonale mi znany smak...
Z właściwą tylko sobie pasją smakuję go co rano
z nadzieją, że przywróci mi siły by ponownie walczyć z wszechogarniającym mnie dniem.
Tak, lubię gorzką czarną kawę bladym świtem.
Lubie patrzeć wtedy przez okno w kuchni,
na ogród kąpiący się w porannych blaskach.
Widząc to wszystko teraz jeszcze silniej
odczuwam minioną noc.
Co jest takiego w niej, że zbliża i
skłania do rozmowy o niezwyczajnym?
Obnaża, otwiera duszę i serca.
Wpaja w nie swoją piosenkę,
której echo brzmi we mnie teraz kiedy wstaje dzień.

Być może przyśni nam się wspólny sen.

1 komentarze: